Półtora roku temu zakupiłem Fuji X30 i chyba jest to odpowiedni czas na napisanie obiektywnej recenzji.
Premiera tego aparatu przypadała na 2014 rok i wielu może się wydawać, że jest to fotograficzny odgrzewany kotlet, ale nic bardziej mylnego! Sprzęt ten można kupić w normalnej sprzedaży oraz na rynku wtórnym.

Co skłoniło mnie do jego zakupu?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę sprecyzować do czego dokładnie potrzebowałem tego aparatu. Podczas wielu podróży, rowerowych i tych nie rowerowych, zawsze muszę mieć możliwość fotografowania. Nie wyobrażam sobie inaczej. Niestety po wielu wycieczkach z lustrzanką w plecaku stwierdziłem, że jest to za duży ciężar, jaki trzeba dźwigać.

Potrzebowałem małego kompaktowego aparatu, który schowam w mały plecak rowerowy a najlepiej do kieszeni kurtki. Drugim ważnym czynnikiem była możliwość zapisu zdjęć w formacie RAW. Cenie sobie jakość oraz wszystkie dobrodziejstwa tego formatu i nie wyobrażam sobie inaczej.

Trzecim kryterium to w pełni manualne nastawy. Nigdy nie polegam na pełnej automatyce aparatu. Wykorzystuje manualne ustawienia lub preselekcje czasu lub przysłony. Dla tego ważną rzeczą było to, aby przełączenie pomiędzy tymi trybami nie było kłopotliwe – bez wątpienia najwygodniejsze jest tutaj pokrętło na korpusie.
Kolejny aspekt, na który zwracałem uwagę to wizjer – przyzwyczajony do fotografowania lustrzankami – bez tego nie umiem:D

Kolejna rzecz: obiektyw. Musiał być jasny i przysłona 2.0 była po części jednym z większych wyznaczników.

A wiec jaki aparat?

Nie ukrywam, że polowałem w coś ze stajni Nikona. Po wielu latach użytkowania aparatów, obiektywów i lamp miałem do tej firmy największe zaufanie.
Szukałem czegoś na wzór zbierającego bardzo dobre opinie Nikona P330, którym miałem możliwość fotografowania. Niestety ma on kilka wad, które podczas użytkowania zraziły mnie do tego modelu. Nikon odpuścił trochę segment tych aparatów i nie było kompaktu który miałby dobry jasny obiektyw oraz zapis plików RAW i przy tym mieściłby się w kieszeni.

Z pomocą przyszedł tutaj Waldek Stube z Fotostube, który dużo wcześniej zaprzyjaźnił się z aparatami marki Fuji. Polecił on abym przypatrzył się dokładnie modelowi X30.

Miłość od pierwszego wejrzenia…

Wygląd X30 (jak chyba wszystkich aparatów Fuji z X w nazwie) powala. Obudowa stylizowana na stare analogowe aparaty to coś, co bez wątpienia wyróżnia je na tle konkurencji. Tylko czy wygląd może iść w parze z jakością?
Fuji udowodniło, że może!


Po przeczytaniu kilku opinii w Internecie, specyfikacji technicznej i – przede wszystkim – po zaczerpnięciu porady od Waldka (który wcześniej doradzał mi zakup mojej pierwszej cyfrowej lustrzanki). Postanowiłem kupić sprzęt na Foto Plus. Zakup odbył się bez żadnych problemow. Po kilku dniach przyszedł do mnie nowiutki X30.

Pierwsze wrażenie.

Po wyciągnięciu z pudełka od razu widać niesamowitą jakość wykonania i dbałość o szczegóły. Fuji nie odpuściło tematu. Ładujemy akumulator przed pierwszym użyciem i idziemy fotografować!

Tutaj niestety Fuji dostaje ode mnie minusowy punkt!!!

Standardowo do aparatu nie otrzymujemy ładowarki do akumulatora, a jedynie kabel do podłączenia bezpośrednio aparatu. Drugim minusem (chociaż powiedzmy sobie szczerze – jest to czepianie się) to możliwość włożenia złą strona akumulatora.

Niestety w tym modelu (w X100 też tak jest) mimo, że bateria ma ścięty narożnik to i tak można włożyć ją nie tą strona. Przy pierwszym niepoprawnie włożonym akumulatorze byłem bliski stanu zawałowego:-)
Sama bateria trzyma ciut gorzej od deklaracji producenta, ale swoje robi.

Pierwsze zdjęcie.

Włączam aparat z wygodnego pokrętła na obiektywie – aparat momentalnie staje się gotowy do strzału.
Pierwsze kadrowanie…
Wciskam do połowy spust żeby autofocus złapał ostrość i czekam… czekam… czekam… a nie sorry – on już dawno złapał ostrość!
Autofocus jest na prawdę bardzo szybki i trafia w punkt. Przebiło to moje oczekiwania!
…wciskam spust do końca! Ciche pstrykniecie i jest! Dobrze naświetlone ostre zdjęcie.

Zaczynam pstrykać gdzie popadnie i co popadnie.
Na zewnątrz budynków… wewnątrz… przy naturalnym świetle i przy sztucznym.
Kręcę wszystkim co się da… eksperymentuje i za każdym razem kolory wychodzą takie jak być powinny.

Tylko zaraz… zaraz…

Przez ten czas zapomniałem o ustawianiu balansu bieli! Automat to robi znakomicie. Wszystkie testy robiłem na automatycznym dobieraniu balansu bieli!!! Po prostu tutaj X30 również powala! Przez 1.5 roku nie ruszyłem w tym aparacie balansu bieli! Co prawda i tak fotografuje w raw’ach i mogę to później zmienić w komputerze, ale jak coś z „pudełka” działa kapitalnie, to dlaczego tego nie używać!?
Mogę śmiało stwierdzić, że w Fuji X30 zapomniałem co to balans bieli – jest to chyba jedyna opcja, którą mam ustawioną na auto i tego nie zmienię! 😀

Osobny wizjer, przez moje przyzwyczajenie z aparatów analogowych, był dla mnie jednym z istotnych wyznaczników.

Na plus trzeba również wymienić takie funkcjonalności jak: zdjęcia interwałowe, poziomica czy obsługę aparatu z aplikacji zainstalowanej na smartphone’a poprzez wi-fi.

Wady?

Minusy: całe trzy. Oprócz wyżej wspomnianej możliwości włożenia baterii odwrotną stroną, to jeszcze pierścień funkcyjny na obiektywie chodzi troszeczkę za topornie. Może to być również wada pojedynczego egzemplarza – nie sprawdzałem jak to mają inne sztuki.
Poza tym, podczas robienia zdjęć o długim czasie ekspozycji, potrafi „trochę” dłużej pomyśleć zanim zapisze zdjęcie na karcie.

Co prawda, wybór tego aparatu wiązał się z kompromisem pomiędzy wygodnym trzymaniem, a kompaktowymi wymiarami (do kieszeni schować go niestety się nie da), ale nie żałuję tej decyzji.
Jedyne czego żałuję, to tylko to, że ten sprzęt tak późno trafił w moje ręce. Śmiało mogę polecić ten aparat każdemu!

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć wykonanych właśnie tym aparatem.